środa, 30 listopada 2011
Zbiórka Sarny - 26.11.'11r.
Uczestniczyły w niej Karolina Perz (zastępowa), Martyna Romankiewicz, Oliwia Kozyra i Małgosia Wawer.
Zbiórka rozpoczęła się zgodnie z planem o godzinie 9:00 z lekkim opóźnieniem druhny Oliwii, pod kościołem w Jabłonnie.
Oficjalnym otwarciem spotkania była edukacyjna ścieżka wzdłuż przyrodniczych tablic wbitych na terenie kompleksu pałacowego.
Późniejsza gra o flagach (UE ,FSE i Polski) miała na celu rozruszać nasze oziębłe umysły. Na apelu ewangelicznym rozważałyśmy nad ewangelią świętego Marka, rozmawiałyśmy na temat naszej służby w harcerstwie, życiu prywatnym i Kościele.
O godzinie 11 czekała nas bardzo miła niespodzianka…
Mieliśmy zaszczyt spotkać się w ciepłej salce gimnastycznej Podstawówki im. Armii Krajowej z prawie bliźniaczą drużyną harcerzy ZHP.
W czasie tego spotkania wymienialiśmy się różnicami między Skautami Europy a ZHP. O godzinie 13 kończąc tym samym wspaniały i ciekawy zwiad udałyśmy się w stronę parafii Jana Kantego na Sąd Honorowy zorganizowany w mieszkaniu naszego duszpasterza ks. Konrada Hasiora. O godzinie 16 zbiórka pomyślnie się zakończyła.
Zastęp Sarna
Martyna Romankiewicz, ochot.
piątek, 18 listopada 2011
Zbiórka drużyny - 11.11'11r. - Kuna
Zastęp Kuna
Danusia Morawska, ochot.
sobota, 5 listopada 2011
Zbiórka Sarny - 5.11.'11r.
Zastęp Sarna
Małgosia Wawer
niedziela, 16 października 2011
"Wieczór wszystkim patriotom miły", czyli 67. rocznica zakończenia powstania warszawskiego
Uroczystość rozpoczęła się Mszą Św. o godz. 18.00 w parafii p.w. Matki Bożej Królowej Polski w Jabłonnie. Zaraz potem mieliśmy okazję obejrzeć przedstawienie Garwolińskiego Teatru Muzycznego p.t. „ Gdzie jesteś moja Polsko?”. Spektakl był bardzo wzruszający i interesujący. Aktorzy na scenie poruszali dużo ważnych kwestii i zadawali wiele pytań, np. „czy powstanie w ogóle miało sens?”. Oprócz tego mogliśmy poznać bliżej bohaterów powstania, m.in. Krzysztofa Kamila Baczyńskiego i Krystynę Krahelską. Wysłuchaliśmy też wielu pieśni powstańczych, np. „Pałacyk Michla”. Po zakończeniu sztuki razem ze wszystkimi harcerzami i harcerkami, ponad wszelkimi podziałami, zaśpiewaliśmy piosenkę „Warszawskie dzieci”. Następnie ok. godz. 21.00 rozeszliśmy się do swoich domów.
Zastęp Sarna
zastępowa Karolina Perz, trop.
wtorek, 28 czerwca 2011
wtorek, 10 maja 2011
KTÓRY ZASTĘP ZDOBEDZIE WSTĄŻKĘ ZA ZAWIAD ZASTĘPU, KTÓRY ODBYŁ SIĘ NA TEGOROCZNYM BIWAKU MAJOWYM???
Wstawiamy relacje ze zwiadów zastępów tych, które je przesłały. Wy, jako zastęp musicie zdecydować, która relacje jest najlepsza, najładniejsza, najciekawsza i widać po niej, że zastęp wykonał zadane mu polecenia. Do tego dołączamy mapy, (które była jednym z zadań). Pamiętaj jeden zastęp jeden głos. Głosujemy w komentarzach pod relacją. Liczymy na wasza uczciwość. Na głosowanie mamy tydzień tzn. do 16-go maja!
RELACJA ZE ZWIADU ZASTĘP FOKA

Godzina piętnaście, bądź jak kto woli siedemdziesiąt pięć minut. Uwaga! Należy zwrócić tu uwagę na biegłość umysłu, który dokonał tak trudnego przeliczenia, ale to tak na marginesie. Niby niewiele na to żeby znaleźć cokolwiek o historii Żydów w Górze Kalwarii, zupełnie obcym dla nas mieście, jednak to dla nas był wystarczający czas. Po zabraniu kilku kartek papieru i kilku długopisów, na wypadek gdyby któryś przestał pisać, ruszyłyśmy przed siebie. Dobrze powiedziane, przed siebie. Nie wiedziałyśmy bowiem gdzie mamy iść. W lewo? W prawo? Wybrałyśmy więc pośrodku. Prosto! A, że droga prosto prowadziła do centrum miasta, tam więc się znalazłyśmy. Zaczęłyśmy pytać ludzi, czy mogliby opowiedzieć nam cokolwiek dotyczącego historii Żydów w owym mieście.. Niestety często słyszałyśmy odpowiedź ‘Nie mam czasu’; ‘Nic nie wiem na ten temat’ lub coś w tym rodzaju, wymówek było naprawdę wiele, dlatego dalszy ciąg wyliczania pozwolę sobie pominąć. Jeśl jednak komuś to urąga i chciałby dowiedzieć się więcej na temat negatywnych odpowiedzi ludzi w Górze Kalwarii, proszę o osobisty kontakt.
Po pewnym czasie, zupełnie przez przypadek zajrzałyśmy do sklepu z mapami i planami miast. Tam dostałyśmy ZA DARMO plan Góry Kalwarii i dowiedziałyśmy się wielu ciekawych rzeczy o Żydach w tym mieście. Pani ekspedientka była bardzo miła, szukała nam informacji w przewodnikach i w książkach, oraz sama dużo wiedziała na ten temat, co nas niezmiernie zdziwiło, gdyż była bardzo młoda osobą i nie wyglądała na osobę interesująca się historią.. Podstawową informacją dla nas było to, że dziś w mieście żyje tylko dwóch Żydów, co jest bardzo zadziwiające, ponieważ jeszcze w czasach II Wojny Światowej było ich tutaj dużo więcej. Pani szybko sprawdziła w Internecie i okazało się, że 73% całkowitej liczby mieszkańców tego miasta stanowiła ludność żydowska. Zapisałyśmy sobie jeszcze zdanie, że ‘ Góra Kalwaria w krótkim czasie stała się jednym z najważniejszych
w Europie ośrodków chasydyzmu, czyli ruchu mistyczno-religijnego’, cokolwiek to znaczy.
W Górze Kalwarii było założone, w 1940 r. duże getto ( na mapie nr.1) ograniczone ulicami Pijarską, warto nadmienić, iż na ulicy pijarskiej w Łowiczu znajduje się moja była szkoła, Strażacką, ks. Sajny i Piłsudskiego. W mieście znajdował się także cmentarz żydowski, na końcu ul. Kalwaryjskiej (nr.6), ale do niego nie udało nam się dotrzeć i zebrać więcej informacji o nim, gdyż za dużo czasu to my nie miałyśmy.
Pani w sklepie powiedziała nam jeszcze, że dawniej przy ulicy Pijarskiej (nr.3) znajdowała się synagoga- dziś jest tam sklep, za nią była mykwa (nr.5) tzn. ‘ zbiornik wodny, basen’. W pobliżu znajdowała się szkoła dla chłopców ‘cheder’ (nr.2) .W przewodniku po mieście Góra Kalwarii napisane było, że niedaleko synagogi z 1903r. znajdował się dwór cadyka – przywódcy judaizmu oraz, że w pobliżu obecnej ul. Wierzbowskiego jeszcze przed wojną zatrzymywały się autobusy, przywożące pielgrzymów do cadyka.
To są już wszystkie informacje, które udało nam się zebrać. Za wszelkie błędy jakie popełniłam pisząc ową notatkę przepraszam. A teraz idę napalić w piecu.
RELACJA ZE ZWIADU ZASTĘP PUMA
Co prawda było trudno znaleźć osobę która cokolwiek by wiedziała coś na temat Kaplicy św. Antoniego ale udało nam się znaleźć jedną panią co wiedziała nawet dość dużo dzięki niej dowiedziałyśmy się że ta Kaplica :
· jest w stylu barokowym
· jest z II połowy XVIII wieku
· znajduje się na skarpie wiślanej w pobliżu kościoła parafialnego
· w okresie letnim są odprawiane w każdy wtorek nabożeństwa oraz w dniach 12 i 13 czerwca doroczny odpust
· została wzniesiona przez ks. Franciszka Zambrzyckiego w 1781 r.
· po bokach ołtarza znajdują się dwie figurki przedstawiające św. Jana Chrzciciela i św. Ludwika IX, króla francuskiego
I to chyba na tyle niestety nie udało nam się dowiedzieć czegoś więcej.
ZASTĘP PUMA Z PŁOŃSKA, RELACJA ZE ZWIADU ZASTĘPU
RELACJA ZE ZWIADU ZASTĘP SARNA












kilka zdjęć:)
mapka ze zwiadu:)„Zwiad”
Na melodię „Majki” Starego Dobrego Małżeństwa
1. Byłyśmy na zwiadzie
W pięknej Górze Kalwarii
Mapkę rysowałyśmy
Kościołów od Marianów
Ref. Ooo zwiadzie
Ciekawym ty żeeeś byyył
Zwiadzie
Zwiedziłyśmy dzięki Tobie Górę no i Krym
2. Kolejnym naszym celem
Był ojciec Papczyński
Lecz ludzie go nie znali
Tablicą się uraczyłyśmy
Ref. O zwiadzie …
3. A więc podsumowując
Kościoły znalazłyśmy
Ojca poznałyśmy
Dobrze się bawiłyśmy
Ref. O zwiadzie …
RELACJA ZE ZWIADU ZASTĘP PELIKAN
mapa ze zwiadu :)Zastep Pelikan
Z
Gory Kalwarii
Pan Tadeusz
Czyli
(chyba nie) ostatni zajazd w Gorze Kalwarii
Historia harcerska
Z maja A.D. 2011
W jednej ksiedze
proza
Ksiega pierwsza i ostatnia
ostatni dzien zajazdu
tresc:
przebudzenie-apel-posilek przed polowaniem na informacje-polowanie-msza dziekczynna z udane lowy i obrzedy braci szlacheckiej-pakowanie manatkow i sprzatanie dworu-wyscig kulinarny pomiedzy znamienitymi rodami-pozegnanie gosci
Byl to ostatni ranek zajazdu w Gorze Kalwarii, kiedy slonce zaczelo lizac dachy wedrownych dworkow*. Poranek, choc majowy, byl bardzo mrozny. Swiatlo sloneczne niezmordowanie wykonywalo swoja prace, czyli budzenie wszystkich spiochow, zyjacych na tej ziemi. Po polgodzinie zmeczylo sie i postanowilo schowac sie za chmure. I wtedy to nasze bohaterki-szlachcianki Pelikanki** obudzily sie. Ziewnely kilka razy skrycie i przystapily do szlacheckiej gimnastyki w spiworze- polega ona na wykonywaniu energicznych ruchow w materialowej dzdzownicy, zwanej potocznie spiworem. W ten sposob odprezone wciagnely na grzbiet mundury harcerskie i wyszly ze swego dworku. Postanowily nie budzic reszty spiacych we dworze i w tenczas przygotowac sie do uroczystego przegladu gosci***.
Jednak nie udalo im sie zaznac blogiej ciszy, albowiem nagle zagrzmial gwizdek wzyawjacy na ow przeglad.wiec szlachcianki pobiegly ile sil w nogach w strone dworu. Kiedy, jak im sie wydawalo, wszyscy sie zebrali, gospodyni druhna Anna (przewodniczaca ich malej braci szlacheckiej)sprawdzila jaki jest stan osob i wlasnie wtedy okazalo sie, iz jednego rodu nie ma wsrod nich -rodu Mewojskich****… Lecz coz to? W ich strone pedza dziewczeta… i to wlasnie byly Mewojskie. Nie ma co tu wiele gadac – spoznily sie, bo zaspaly…
Powszechnie wiadomo, ze jesli kto spozni sie na takowy przeglad, musi wykonac prace zadana przez gospodynia. Tak wiec i teraz postanowiano trzymac sie tego starego zwyczaju i badz co badz ukarac w pewien sposob Mewojskie. Anna postanowila zadac im prace, ktora przydalaby sie wszystkim- Mewojskie musialy uwarzyc napar herbaciany dla wszystkich gosci Mariankowa.Zadanie bylo tym trudniejsze, jako, ze dzien byl bardzo wietrzny.Jednakze, dziewczeta te byly wprawione w rozniecaniu ognia, wiec bez wielkiego wysilku udalo im sie zaparzyc herbate.W trakcie gdy Mewojskie przygotowywaly napar, inne rody jak jeden maz poszly przygotowywac posilek zlozony z salatki z dalekiej Italii, kielbasek germanskich ,sosu pomidorowego z Espanii i swojskiego polskiego pieczywa. Nalezy tutaj nadmienic, ze na takie sniadanie stac bylo tylko najbogatrza szlachte.
Pol godziny pozniej, juz po posilku, szlachcianki Pelikanki byly gotowe na polowanie na informacje- lowy te polegaly na dowiadywaniu sie nowych informacji na zadany temat, wiec trzeba bylo ruszyc w miejska puszcze i pytac przechdniow…Taki rodzaj polowania byl przyjemny, bo nie trzeba zabijac napotkanej informacyjnej zwierzyny, wystarczylo tylko ja odpowiednie zapakowic i zostawic dla potomnych;-).
Odpowiednio ubrane i z prowiantem wreszcie wyruszyly.Ich zadaniem bylo znalezienie wszystkich straganow: z przyborami do szycia; tych z jadlem, ktore sa otwarte w dzien i w nocy ;tak zwanych ‘kioskow Ruchu’ bedacych w miejskiej puszczy oraz przelanie tych informacji w formie mapy.
Bycmoze to zadanie byloby trudne dla innych rodow, ale nie dla szlachcianiek Pelikanek! Znaja ten dziewiczy gaszcz od kolyski, jak swoj wlasny dom i nie ma przed nimi tajemnic. Tak wiec, kiedy dowiedzialy sie o tych zadaniach, postanowily zasiasc w pobliskiej karczmie, narysowac mape i wrocic to swojego wedrownego dworku. Bo i coz mialy robic? Chodzic po miasteczku i szukac informacji skoro i tak mialy je w glowach?
Zrobily jak postanowily i bez wielkich przygod wrocily do dworu.
Natepnym punktem szlacheckiego dnia byla msza sw, dziekczynna za udane lowy. Jednak okazalo sie, iz kaplani odprawiaja msze tylko w jednej okreslonej godzinie- o zachodzie slonca, a o tej porze slawetne rody mialy juz byc w swoich rodzimych dworach. Co robic? Na ich szlachecko-harcerskie szczescie z pomaca przybyl ojciec Tadeusz, ktory zaofiarowial sie specjalnie dla nich odprawic eucharystie, pod warunkiem, ze liturgia slowa bedzie czytana i spiewana przez szlachte oraz , iz beda sluzba liturgiczna . Oczywiscie Anna w imieniu braci szlacheckiej zgodzila sie. Szlachcianki Pelikanki byly sluzba liturgiczna, Pumaszkowie***** czytali czytania jak na szlachte harcerska przystalo, a Mewojskie spiewaly psalm. Po mszy sw. nastopily specjalne obrzedy braci szlacheckiej- 2 przyzeczenia szlacheckie i 3 przysiegi wiernosci swoim rodom. Dwie z trzech przysiag wiernosci byly przysiegami mlodych szlachcianek Pelikanek! Niestety malymi krokami zblizala sie godzina wyjazdu, tak wiec 2. Druzyna inter braci szlacheckiej poczela czynic przygotowania do wyjazdu- skladano wedrowne dworki, zasypywano miejsca ognisk, pakowano swoje tobolki, zmywano laznie… Az wreszcie nadeszla najbardziej oczekiwana chwila- wyscig kulinarny!
2 godziny, w ktorych kazdy znamienity rod moze pokazac zwoje szlacheckie ulubione przysmaki!
Szlachcianki Pelikanki 3 dni na to czekaly. Postanowily pokazac sie od najlepszej strony- zrobic potrawy rzadko spotykane na szlacheckich stolach, a ktore bardzo dobrze znaly… Byla to zupa szczawiowa i salatka polska z mniszkiem lekarskim. Atutem szlacheckich stolow sa przyprawy, sol i swieze ziola, wiec nasze bohaterki zadnej z tych trzech rzeczy nie szczedzily. Jezeli ktos chcialby wiedziec jak te potrawy zrobic, wystarczy zapytac( to nie jest tajemnica rodowa).W kazdym razie potrawy wyszly wspaniale, a ich przybraniem bylo lesne poszycie. Niestety nie wszyscy zdazyli sprobowac wszystkiego,gdyz szlachta harcerska bardzo spieszyla sie zeby zlapac jeszcze jakis powoz przed zapadnieciem zmroku. Tak wiec trzeba bylo szybko spakowac sie i pozegac jakze milych gosci…
I tak ta historia dobiegla konca. Kazda dziewczyna znalazla sie przy swym domowym kominku…
Ale czy to oznacza, ze przestala byc szlachcianka?
Absolutnie nie!Co prawda nie bedzie juz biegac po lesie wolajac brac szlachecka, chociac moze kto wie… Napewno ta wyzej spisana historia zostanie wyryta w pamieci kazdej z nas…
poniedziałek, 9 maja 2011
BIWAK MAJOWY-FOKA
Zimny, deszczowy dzień, woda leje się z nieba strumieniami, a my, zmarznięte, po nieprzespanej nocy, zmuszone byłyśmy do pójścia na grę. Skargi, zażalenia? Oczywiście, ale czy któraś z nas ma odwagę sprzeciwić się groźnej i bezwzględnej kadrze? Nie ja i nie Ty, więc wszyscy siedzimy cicho. Poza tym, kto słyszał, żeby harcerz narzekał?
Z uśmiechem na twarzy i z kubkiem ciepłej herbaty wyszłyśmy z naszego obozowiska, by już po chwili dojść do pobliskiego lasu.
Punkt po punkcie, kałuża po kałuży, metr za metrem przemierzałyśmy bezkresne, mogłoby się zdawać, dróżki. Żołądki przyrastały nam do kręgosłupów, nogi uginały się z braku siłale szłyśmy dalej, wytrwale do końca, a gdy zobaczyłyśmy szósty - ostatni punkt, stwierdziłyśmy: dość! Nie można dłużej zaniedbywać organów wewnętrznych naszego ciała. Czas na obiad. Trzy pomidory, cztery parówki, niby niewiele, a jak dużo można z tego zrobić. Pół godziny i obiad gotowy, jeszcze tylko modlitwa i spełniły się nasze marzenia o jedzeniu.
Nie myślcie, że nasze życie kręci się tylko wokół jedzenia. Co to, to nie! Ale owszem, lubimy tę przyjemną czynność.
Po posiłku wracamy do obozowiska. Robimy kronikę , dziewczyny myją naczynia, a ja piszę ten artykuł.
Mery. R.
Zastęp Foka z Łowicza
Wielka Gra. Zastęp Puma
Zastęp Puma
niedziela, 8 maja 2011
BIWAK MAJOWY-ŁOŚ
Już najedzone, postanowiłyśmy zrobić zadania, uprzednio inteligentnie sfotografowane. Po zrobieniu zadań okazało się, że zostałyśmy same na starym poligonie. Zbytnio się tym nie przejęłyśmy; było nam to wręcz na rękę: mogłyśmy śpiewać i fałszować ile wlezie! Rozśpiewane, wróciłyśmy szczęśliwie do miejsca obozu, po drodze odnajdując ominięte wcześniej strzałki... Cóż, bawiłyśmy się świetnie i mamy nadzieję to w przyszłości powtórzyć!
sobota, 7 maja 2011
BIWAK MAJOWY- SARNA KONKURS KULINARNY
Łosio-śmietniczko-sarna postanowiła przygotować na dzisiejszą ogromną ucztę bardzo polskie, bardzo wiejskie i bardzo chłopskie placki ziemniaczane. Jak się później okazało wszystko było jeszcze bardziej pierwotne dzięki nieprzewidzianemu braku jaj wiejskich. Wymieszałyśmy więc wszystko co miałyśmy i zaczęłyśmy
smażyć.
Smażyłyśmy…
i smażyłyśmy,
aż wysmażyłyśmy.
Postanowiłyśmy urozmaicić nasz chłopski stół wiejskimi pajdami chleba ze smalcem i ogórkami kiszonymi.
A oto jak się wszyscy zajadali....
BIWAK MAJOWY-SARNA
Dzielne wojaże w borze
Dnia 1 maja Anno Domini 2011 o godzinie 10.30 wszystkie waćpanny z rodu 2. Drużyny Interterytorialnej Warszawsko-Praskiej wybyły ze swych chat. Okazało się jednak, iż uczyniły to przedwcześnie, gdyż jeszcze w wielkim kotle warzył się napój ku pokrzepieniu sił. Po spożyciu tajemniczej mikstury, dziewoje z radością ruszyły na podbój boru. Szukały tam sekretnych listów od Jacka Soplicy, niestety, nie wszystkie były na tyle bystre, aby je zauważyć. Jednak nie przejmowały się tym, maskując swoje braki umysłowe poprzez donośne wyśpiewywanie tworów innych ludzkich, ciut bystrzejszych, głów. Celem ich wyprawy była jednak przepyszna strawa, którą w dość przyzwoitym tempie przyrządziły na bardzo pierwotnym ogniu. Po tych wszystkich wojażach wróciły jakimś cudem, całe i zdrowe, do swej wioski, aby kontynuować swój sielski i anielski żywot.
Zastępowa Sarny
Karolina Perz
BIWAK MAJOWY-KUNA
Kawałek przez miasto,
Większa część przez las,
Brak pierwszego punktu,
Nie przeraził nas.
Drugi punkt zdobyłyśmy,
Nawet bez problemu,
Lecz się natrudziłyśmy,
By stawić czoła trzeciemu.
Czwarty, piąty poszedł gładko,
Chociaż strzałki były rzadko.
Potem czas był na ognisko,
A polana była blisko.
Pierwsza dołek wykopała,
Druga cegły przytachała,
Trzecia po drewno poleciała
Czwarta jedzenie nam szykowała.
Tuńczyk, groszek, ryż z kurkumą,
Były naszych zmagań sumą.
Nawet nam to smakowało,
Szkoda, że było tak mało.
Robiłyśmy trzecie koło,
Już nie było nam wesoło.
W poszukiwaniu punktu szóstego,
Straciłyśmy nadzieje na wyjście z lasu tego.
Cztery punkty mamy,
I z dumy pękamy!
ZASTĘP KUNA
BIWAK MAJOWY-MEWA
To było tak…
Idąc groźną szosą, zapuściły się w ciemny las (na rozkaz druhny), a było ich zaledwie dwie. Nie wiedziały, co je czeka…
Siedząc na Saharze pośród drzew, spotkały pewne dziwne istoty. Dziwactwo to miało gładką i mokrą skórę, duże brązowe oczy i piłkę na nosie (zastęp Foka). Istoty te mówiły coś o punktach, że było ich sześć a znalazły tylko pięć. Bohaterki popatrzyły na siebie z oburzeniem i zdziwieniem. Wiedziały od tamtej chwili, że zostały wprowadzone w błąd. Szybko zawróciły się do punktu wyjścia. Zmuszone przejść przez stumilowe bagno, odnalazły pierwszą wskazówkę i list dotyczący Wielkiej Gry terenowej, które były pierwszym etapem ich przygody. Wędrując po lesie według strzałek, cudem odnalazły kolejne listy.
Spragnione jedzenia mądra Natalia i zwinna Martyna zaczęły skakać jak goryle. Gdy się opanowały, (co nastąpiło po dłuższym czasie) chciały zacząć zabawę z ryżem i warzywami, lecz te nie były chętne do zabawy i dziwnym sposobem spowodowały pożar patelni. Dziewczyny zdegustowane obłędną zieleniną, które przypominały węgiel zaczęły pożerać wszystko, co im wpadło w ręce. Gdy skończyły i otrzepały zęby z piasku, wracając do krainy lodów, mrozów, żółtych kwiatków i sterczących budynków z plastiku, wpadły w sidła swoich skrzydlatych przyjaciół (zastęp Pelikan), którzy zaprowadzili je z powrotem na gorącą pustynię, gdzie szukały ostatniego listu, który okazał się sprytniejszy od harcerek i wisiał na drzewie.
List, (choć po dłuższym czasie) został odnaleziony, a bohaterki o zacnej nazwie „MEWA”, wróciły do swojej krainy przepełnionej miłością do wszystkiego, co je otacza.
Z dedykacją dla wszystkich napotkanych ludzi i dla kochanej drużyny Inter Warszawsko- Praskiej
Zastęp
Mewa
BIWAK MAJOWY- PELIKAN
BIWAK MAJOWY PELIKANA U PELIKANA
Na Wielką Grę wyruszyłyśmy radosne i pełne energii. Przezorne istoty z zaświatów (może UFO-ludki) przysłały nam herbatę.
W czasie drogi gubiłyśmy się, grzęzłyśmy w bagnie, szłyśmy asfaltem, a także zapadałyśmy się w ruchomych piaskach. Udało się nam jednak znaleźć wszystkie punkty, oprócz jednego, ale to już inna historia.
Podczas wyprawy ugotowałyśmy pyszny obiad i napiłyśmy się dostarczonej przez UFO-ludki, herbaty. W krótkich przerwach pomiędzy jedną czynnością, a drugą oddawałyśmy się bezgranicznie zrywaniu roślin do naszego zielnika.
Fałszując po drodze, szło się nam tak dobrze, że po powrocie do obozowiska nasze plecaki były w piasku i zielsku, ale mamy wrażenie, że one podobnie jak i my czuły się szczęśliwie po tej wielkiej przygodzie.
ZASTĘP PELIKAN z Góry Kalwarii
BIWAK MAJOWY
wtorek, 26 kwietnia 2011
wtorek, 29 marca 2011
Dzień Modlitw za FSE
| |||||||||
wtorek, 15 marca 2011
Modlitwy po francusku
OJCZE NASZ
Notre Père qui es aux cieux,
que ton nom soit sanctifié,
que ton règne vienne,
que ta volonté soit faite sur la terre comme au ciel.
Donne-nous aujourd'hui notre pain de ce jour.
Pardonne-nous nos offenses,
comme nous pardonnons aussi à ceux qui nous ont offensés.
Et ne nous soumets pas à la tentation,
mais délivre-nous du Mal.
Amen
ZDROWAŚ MARIO
Je vous salue, Marie pleine de grâces;
le Seigneur est avec vous.
Vous êtes bénie entre toutes les femmes et Jésus,
le fruit de vos entrailles, est béni.
Sainte Marie, Mère de Dieu,
priez pour nous pauvres pécheurs,
maintenant et à l'heure de notre mort.
Amen.
Pierwsza Zbiórka Drużyny
Kiedy? 13-14 listopada
Co? Pierwsza Zbiórka Drużyny
Gdzie? Łowicz
13 listopada pojechałyśmy w odwiedziny do jednego z naszych zastępów, do Foki z Łowicza. Na miejscu stawiły się: Sarna, Pelikan, Łoś, Puma, no i Foka, oczywiście. Zaczęłyśmy od Mszy Świętej, aby po bożemu rozpocząć pierwszą w historii Zbiórkę Drużyny. Potem poszłyśmy na grę miejską przygotowaną przez Fokę. Gra była oparta na fabule naszego obozu, którą jest „Pan Tadeusz”. Jako wstęp obejrzałyśmy fragment filmu przedstawiający polowanie (IV księga). Podczas gry miałyśmy się dowiedzieć czyja kula zabiła niedźwiedzia. Na punktach, znajdujących się w ważnych dla Łowiczan miejscach, za dobrą odpowiedź dostawałyśmy litery, które po złożeniu dały rozwiązanie zagadki. Gra była super!!!
Po grze miałyśmy spotkanie z księdzem, który opowiedział nam o swojej podróży do Palestyny i Izraela. Pokazał nam także zdjęcia stamtąd tak więc przez chwilę, mimo chłodu i deszcze panującego na zewnątrz, mogłyśmy się poczuć jak w Ziemi Świętej. Następnym punktem programu było zwiedzanie łowickiego muzeum, gdzie widziałyśmy słynne na cały kraj pasiaki łowickie. Potem, już nieco zmęczone, poszłyśmy do szkoły w której miałyśmy nocleg. Wieczorem na Sądzie Honorowym została wybrana patronka drużyny – bł. Chiara Badano. Na zakończenie dnia Pelikan poprowadził świeczysko o życiu naszej nowej patronki.
W niedzielę, po rozgrzewce i apelu (wszystko na dworze – jak na skautki przystało) poszłyśmy na Mszę Świętą. Po mszy była krótka gra z życia Baden Powella. Następnie obiadek i sprzątanie. Wczesnym popołudniem zapakowałyśmy się do pociągu i, pełne nowych wrażeń, wróciłyśmy do domów.
Orszak Trzech Króli
Kiedy? 6 stycznia 2011 r.
Co? Orszak Trzech Króli
Gdzie? Warszawa
Po raz trzeci w Warszawie w święto Objawienia Pańskiego zorganizowano Orszak Trzech Króli. Podobno było na nim 20 000 osób, a w tym my (Foka, Sarna, Pelikan). Byłyśmy aniołkami, oczywiście :) Naszym zadaniem było kierowanie ludzi do Betlejem i walka z diabłami. Dzielenie skakałyśmy na platformie krzycząc m.in. „Boga słuchamy, diabłu się nie damy!”. Miałyśmy także swój anielski taniec. Po zakończeniu orszaku poszłyśmy na wspólne kolędowanie na pl. Piłsudskiego, a potem na herbatę.
piątek, 25 lutego 2011
NOWOŚĆ
Zimowisko w Płońsku
wtorek, 22 lutego 2011
Zimowisko w Płońsku
Jeszcze raz... ZZZ 11.09.2010
11 września 2010 r. spotkałyśmy się na rozpoczęciu roku harcerskiego w Słupnie koło Warszawy. Na miejscu stawiły się zastępy: Foka, Łoś (który wtedy wybrał swoją nazwę) i Sarna. Pierwszym punktem programu był apel na którym powołano naszą drużynę. Potem uczestniczyłyśmy we mszy świętej. Po mszy wszyscy udali się na pokaz slajdów przygotowanych przez różne jednostki ze środowiska warszawskiego. Oczywiście, było też małe „co nieco” i wspólne harcowanie.
Po zakończeniu części wspólnej rozpoczęła się pierwsza w historii Zbiórka Zastępu Zastępowych naszej drużyny! Po południu dojechała do nas zastępowa Geparda. W sobotnie popołudnie dh. Kinga – asystentka komendantki chorągwi ds. zielonej gałęzi – poprowadziła warsztaty z zielarstwa. Miałyśmy okazję spróbować herbatek ziołowych. Wieczorem rozbiłyśmy namioty i radząc przy ognisku zjadłyśmy kolację. Wybrałyśmy wtedy fabułę obozu – „Pan Tadeusz”. Po sprzątnięciu obozowiska i wieczornej toalecie przyszedł czas na wspólną modlitwę. Potem, w ciszy, zapakowałyśmy się do śpiworków i ogarnął nas słodki sen.
W niedzielny poranek wybrałyśmy się na spacer po lesie. Naszym celem było sprawdzenie zdobytych w sobotę informacji z zielarstwa. Po śniadaniu uczestniczyłyśmy we mszy świętej. Następnie miałyśmy krótkie warsztaty z pionierki na których uczyłyśmy się jak używać świdrów (niektórym udało się nawet zrobić młotek!). Potem był obiad, a po nim wróciłyśmy do domów.
poniedziałek, 14 lutego 2011
Zimowisko w Płońsku
Zimowisko Płońsk 18 – 21 lutego 2011
Służba Harcerek w czasie Powstania Warszawskiego.
Szczegółowy plan dnia
Piątek 18 lutego
Temat dnia: „Zaprzeć się samego siebie”
12.00 – 13.00 Przyjazd na miejsce (Gimnazjum Nr 1 im. Papieża JP2, ul. R.Jaworskiego25,
09-100 Płońsk )
13.00 – 13. 30 Śpiew harcerski
13.30 – 14.45 Obiad
14.45 – 15.15 Apel Ewangeliczny
15.30 – 17.00 Warsztaty z Pierwszej Pomocy – Przeprowadzi zawodowy ratownik
17.00 – 17.30 Śpiew - piosenka powstańcza; wprowadzenie w tematykę Zim.
17.30 – 18.00 Rada Zastępu/ Przygotowanie do Świeczyska
18.00 – 18. 30 Przygotowanie do Mszy Świętej
18.30 – 19.00 Msza Święta
19.00 – 20.00 Kolacja/ Rada Drużyny
20.00 – 20.30 Toaleta Wieczorna
20.00 – 21.00 Sąd Honorowy
21.00 – 22.00 Świeczysko Pt. „Sanitariuszki morowe Panny”
Sobota 19 lutego
Temat dnia: „Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia.”
7.00 – 8.00 Pobudka, modlitwa po łacinie, poranna toaleta
8.00 – 8.15 Apel
8.15 – 9.00 Śniadanie
9.00 – 9.30 Śpiew harcerski/liturgiczny
9.30 – 13.00 Gra z historii harcerstwa (Małkowscy, Zawisza FSE) + budowa Igloo… J/ Warsztaty z tańców ludowych
13.00 – 14.00 Obiad
14.00 – 14.30 Rada Zastępu
14.30 – 15.00 Apel Ewangeliczny
15.00 – 18.00 Robienie masek/scenografii obozowej
18.30 – 19.00 Msza Święta
19.00 – 20.00 Kolacja/ Rada Drużyny
20.00 – 20.30 Toaleta Wieczorna
20.30 – 22.00 Świeczysko „Założyciel Skautingu” Świeczysko połączone z DMB
Niedziela 20 lutego
Temat dnia: „Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty”
7.00 – 8.00 Pobudka, modlitwa po łacinie, poranna toaleta
8.00 – 8.15 Apel
8.15 – 9.00 Śniadanie
9.00 – 9.30 Śpiew harcerski/liturgiczny
9.30 – 12.30 Warsztaty z robienia kartek techniką scrapbookingu (Zosia Kisiel)
12.30 – 13.30 Msza Święta
13.30 – 14.00 Rada Zastępu
14.30 – 15.00 Apel Ewangeliczny
15.00 – 18.00 Gra z terenoznawstwa (szkic panoramiczny, topograficzny, mapa i kompas) [Gra wpisana będzie w Fabularną Grę o roli harcerek w Powstaniu Warszawskim]
18.30 – 19.00 Msza Święta
19.00 – 20.00 Kolacja/ Rada Drużyny
20.00 – 20.30 Toaleta Wieczorna
20.30 – 21.00 Przygotowanie do Świeczyska
21.00 – 22.00 Świeczysko Pt. „Jest NASZA! – Scenki o patronkach zastępu”
Poniedziałek 21 lutego
Temat dnia: „Jeżeli nasz skauting miałby być bez Boga, lepiej żeby go nie było.”
7.00 – 8.00 Pobudka, modlitwa po łacinie, poranna toaleta
8.00 – 8.15 Apel
8.15 – 9.00 Śniadanie
9.00 – 9.30 Śpiew
9.30 – 13.00 Gra z historii harcerstwa (Małkowscy, Zawisza FSE)/ Warsztaty z tańców ludowych
13.00 – 14.00 Obiad
14.00 – 14.30 Rada Zastępu
14.30 – 15.00 Apel Ewangeliczny
TERMIN: 18-21 LUTEGO
KOSZT: 150 ZŁ
MIEJSCE POBYTU I NOCLEGU: Gimnazjum Nr 1 im. Papieża JP2, ul. R.Jaworskiego25, 09-100 Płońsk )
DOJAZD: do godziny 12.00 18 lutego.
WYJAZD: po obiedzie 21 lutego
Jadłospis - zastęp Mrówka z Mławy
Poranna Modlitwa i gimnastyka (sob, niedz, pon): odpowiednio zastępy: Gepard, Łoś, Pelikan
Msze Święte (pt, sob, niedz, ): Puma, Sarna, Biedronka,
Gra z terenoznawstwa: Helena Łoś
Gra z historii harcerstwa i skautingu: Ania Giszczak-Dobek
Warsztaty z tańca - zastęp Mrówka
Budowa Igloo - zastęp Foka
Gra miejska - Zastęp Puma z Płońska
Rzeczy potrzebne (dla całego zastępu):
- WARSZTATY ZE SCRAP: nożyczki, klej, kolorowe kartki, śpinacz, dziurkacz, kolorowe flamastry, kredki, ciekawe ozdoby – guziki, wstążki, ziemniaki lub gumki do zrobienia stępaków….. przejrzyjcie w necie hasło scrapbooking i pomyślcie co jeszcze znajdziecie i możecie zabrać
- WARSZTATY Z MASEK I SCENOGRAFII – skrzynia ekspresji
- GRA TOPO - min. 1 kompas na zastęp
Czuwaj!
Ania Giszczak-Dobek
