To było tak…
Idąc groźną szosą, zapuściły się w ciemny las (na rozkaz druhny), a było ich zaledwie dwie. Nie wiedziały, co je czeka…
Siedząc na Saharze pośród drzew, spotkały pewne dziwne istoty. Dziwactwo to miało gładką i mokrą skórę, duże brązowe oczy i piłkę na nosie (zastęp Foka). Istoty te mówiły coś o punktach, że było ich sześć a znalazły tylko pięć. Bohaterki popatrzyły na siebie z oburzeniem i zdziwieniem. Wiedziały od tamtej chwili, że zostały wprowadzone w błąd. Szybko zawróciły się do punktu wyjścia. Zmuszone przejść przez stumilowe bagno, odnalazły pierwszą wskazówkę i list dotyczący Wielkiej Gry terenowej, które były pierwszym etapem ich przygody. Wędrując po lesie według strzałek, cudem odnalazły kolejne listy.
Spragnione jedzenia mądra Natalia i zwinna Martyna zaczęły skakać jak goryle. Gdy się opanowały, (co nastąpiło po dłuższym czasie) chciały zacząć zabawę z ryżem i warzywami, lecz te nie były chętne do zabawy i dziwnym sposobem spowodowały pożar patelni. Dziewczyny zdegustowane obłędną zieleniną, które przypominały węgiel zaczęły pożerać wszystko, co im wpadło w ręce. Gdy skończyły i otrzepały zęby z piasku, wracając do krainy lodów, mrozów, żółtych kwiatków i sterczących budynków z plastiku, wpadły w sidła swoich skrzydlatych przyjaciół (zastęp Pelikan), którzy zaprowadzili je z powrotem na gorącą pustynię, gdzie szukały ostatniego listu, który okazał się sprytniejszy od harcerek i wisiał na drzewie.
List, (choć po dłuższym czasie) został odnaleziony, a bohaterki o zacnej nazwie „MEWA”, wróciły do swojej krainy przepełnionej miłością do wszystkiego, co je otacza.
Z dedykacją dla wszystkich napotkanych ludzi i dla kochanej drużyny Inter Warszawsko- Praskiej
Zastęp
Mewa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz