Osoby: Kasia, Marcela, Olka
Kasia: Ej, macie pastę do zębów?
Olka: Yyyy... ja nie mam. Liczyłam, że ktoś z Was mi pożyczy.
Kasia: No ja właśnie też byłam pewna, że ktoś z Was mi pożyczy.
Może Marcela ma.
Marcela, masz pastę do zębów?
Marcela: Co? A Wy nie macie?? Byłam pewna, że któraś z Was weźmie...
Tak zaczął się nasz ZZZ chorągwiany =) Z opresji na szczęście wybawiła nas Drużyna Pilawska, którą serdecznie w tym miejscu pozdrawiamy!
7 stycznia, w piątek pojechałyśmy do Rawy Mazowieckiej na Zbiórkę Zastępów Zastępowych Chorągwi Mazowieckiej. Niestety naszą drużynę reprezentowała jedynie Ola Wiernicka- zastępowa Foki z Łowicza i przyboczne: Kasia Frej i ja- Marcelina Waligórska. Zaczęłyśmy świec zyskiem, na którym każdy ZZ zaprezentował poprzez ekspresję swój totem. Nasza Żaba zainscenizowała genialnie przerobiony przez Mariettę Rełek- czołową Foki, utwór Jana Brzechwy „Żaba”.
W nocy przyszedł do nas Anioł. Było to dość ciekawe doświadczenie, gdyż rano musiałyśmy się upewniać czy przypadkiem każda z nas nie miała takiego samego snu ;) Anioł zwiastował nam gdzie i o której godzinie mamy się udać następnego dnia.
Sobotę zaczęłyśmy Mszą Świętą o 8:00 rano, po której zmagałyśmy się kulinarnie z innymi ZZ-ami. Miałyśmy z konkretnych, wyznaczonych odgórnie produktów przygotować smaczne śniadanie. I tu maiłyśmy przygodę. Po zalaniu naszej kaszy kus kus, nic się z nią nie stało. Czekamy 5 minut, 10, 15, w końcu podirytowane porównałyśmy z Kus Kusem innego ZZ-u. Ech...okazało się, że wzięłyśmy kaszę jaglaną zamiast kus kus. Zostało nam ostatnie 15 minut, więc na szybko dokończyłyśmy robienie naszego śniadania. Niestety, ni miałyśmy przez to tym razem szans w konkursie. Zwycięzcą okazała się Sarna z 2 Drużyny Rawskiej- BRAWO!!!
Na Wielką Grę wyruszyłyśmy ok. 10:30. Było to w sumie takie mini Expo po Rawie. Grę wygrał Puchacz- ZZ 4 Drużyny Warszawskiej.
Po obiedzie (pizza!) czekały nas ciekawe warsztaty z makramy prowadzone przez Zosię Kisiel i... pączki! Te ostatnie były w tym dniu najlepsze J
O 16:00 odbył się Apel kończący i ruszyłyśmy z powrotem do domów. Moja podróż z Olką z Rawy do Łowicza(ok.50km) trwała... ponad 3 godziny! Ale co tam, było fajnie! ;)
Oby więcej takich wyjazdów.
Marcela Waligórska
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz